3.14159265358979323846…
To jest trudne. Wbrew pozorom. Gdzieś na podłodze kiedy nie możesz zrobić paru
kroków z fotela do kuchni, bo w pewnym momencie siadasz na podłodze i zaczynasz
płakać. Ależ dlaczego, och, co się z tobą dzieje? Siedzieć. I płakać. Od małego palca
u nogi do najdłuższego włosa na czubku głowy. Gdzieś po drodze pojawi się wielka chęć,
żeby w przypływie buntu zerwać podłogę, zniszczyć wszystkie meble i rozwalić głową lustro
w łazience. Ale wściekłość z powodu smutku i bezsilności już nie jest smutkiem ani
bezsilnością, jest wściekłością. To jest cholernie trudne wbrew pozorom. Nie ma srania
po krzakach. Siedzieć i płakać. Do końca. Do samego dna. I nie uciec.
Comments off
Przypomnij sobie czas kiedy byłeś szczęśliwy. Ale szczęśliwy. Bez zewnętrznych okoliczności, które akurat sprzyjały. Nie.
Ale najbliżej byłem kiedyś, osiemnaście lat może miałem. Zeżarłem fiolke pabialginy. Koleżanka poleciła, bo mówiła, że jak po alkoholu niby ale lepiej. Nie było jak po alkoholu. Inaczej było. Pabialgina, chociaż przeciwbólowa, ani nie znieczulała, ani nie ogłupiała. Na marginesie - rzygałem później jak kot. Ale zanim zacząłem rzygać pamiętam, że troche obraziłem kolegę. Nie jakoś poważnie, i dlatego że inny kolega mnie sprowokował. To był moment szczerości. Bo za jego plecami mówiliśmy na niego „gruby”. Zupełnie bezmyślnie. Aha i paliłem papierosa na parapecie w oknie jednej z klas. Miała być religia, ale ksiądz nie przyszedł. Aha, i zgłosiłem sie do odpowiedzi na historii, której nie znosiłem, zawsze sie bałem, że będzie mnie pytać i chyba dlatego nie lubiłem sie uczyć. A wtedy coś wiedziałem. I zgłosiłem sie. Dostałem 4 albo 4.5. Wszystko jedno. Zgłosiłem się, mówiłem co wiedziałem i wiedziałem co mówię. Ładnie, składnie, logicznie i po kolei. I wszystko dlatego, że byłem naćpany. Wtedy byłem. Nigdy wcześniej ani nigdy później.
…He had so completely focused on the light that it never occured to him
to look for freedom in the darkness…
John Bradshaw
(…) Illness and disability is largely a matter of neglect. You ignore something because it is painful and it becomes more uncomfortable through neglect and you neglect it further.
“And now I have stray cats to feed and my class at the Leprosarium.”
Lady Sutton-Smith raises a distant umbrella…
“I hope you find your way … The address in empty streets…”
William S. Burroughs, The Discipline of DE
boje sie coś ostatnio. że się nie pozbieram. że nie wyjde. ze mnie zeżre potwór. i zmeczony jestem tym naprezaniem sie caly czas. i mam ochote na cos miekkiego i cieplego. ponoć, że to normalne sie bać.