ertive
I’m kinda bored with being ertive. I’ve been ertive all my life. Guess its time to try being assertive instead.
I’m kinda bored with being ertive. I’ve been ertive all my life. Guess its time to try being assertive instead.
I do filozoficznego wniosku juz doszedlem, (tak szybko!), że jak sie nie pali to sie bardziej jest.
I znowu pije dzisiaj. Nie najebie sie, nie mam ochoty. Ide do pracy jutro. Pije z nudów.
Po części. Nie pije ze smutku, nie pije żeby coś tam w sobie pozagłuszać. I z przyzwyczajenia pije.
I dla smaku. I zaprawde zaczynam sie coraz gorzej czuć od tego picia. Nawet nie jest przyjemnie.
Poza tym za dużo zjadłem wcześniej i mam ciasno w środku.
I tak jakoś nagle znalazłem sie w dziwnym miejscu. Dotarło do mnie (nie dzisiaj i nie przy okazji
picia, bynajmniej), jak kompletnie i dogłębnie jestem samotny.
I co jest wstrząsające to to, że z tym wnioskiem nie wiąże sie żadne nieprzyjemne uczucie. Szok.
Nigdy wcześniej mi sie to nie zdarzyło. Poczucie samotności było zawsze jak czarna dziura.
Ssało jak ta lala…! A teraz? Bardziej ulga niż cokolwiek innego. Ciekawe dlaczego?