Archive for November, 2008
November 27, 2008 at 11:54 am · Filed under Uncategorized
Młody przechodzi rehabilitację - nie jest do końca pewien czy chodzi o odzysk, czy też w ogóle zasadniczo o znalezienie - tego czegoś co ma w środku i codziennie się uczy powtarzać (niekoniecznie mówić, bo i po co, nie ma takiej potrzeby, wystarczy to myśleć i wiedzieć) “wy….” “wyp….” Ćwiczy i ćwiczy, ale strasznie trudno mu to przychodzi i ciągle jeszcze się jąka “wy… wypch… wypch….” Wypchaj sie. Takie “wypchaj się” niezłośliwe ani nieobrażone. Własne, prywatne, wewnętrzne zalecenie, żeby się odkleić. Zalecenie, które niech-że nareszcie przekłada się na zakładanie kolczatki na szyje wyobraźni, wyrabianie nawyku przygryzania języka pomiędzy pomyśleniem i powiedzeniem oraz nowe życiowe motto, które brzmi mniej więcej tak: nikogo nie traktuj lepiej niz sam siebie traktuje, bo i tak nie zauważy. Lub też inne, równie przydatne: jeśli, kochany, uwaźasz, że twoje marzenia są bardziej na miejscu niż rzeczywistość, to albo cierpisz na ciężką postać megalomanii, albo powinieneś zgłosić się po pomoc. Najlepiej szybko.
Przy okazji: przydadzą się też ćwiczenia ze zwięzłości, mówienia do rzeczy, przechodzenia do meritum, nazywania rzeczy po imieniu, dosłowności, streszczania, chodzenia na sktóty i pozwalania iść.
November 26, 2008 at 12:51 am · Filed under Uncategorized
Zastanawiam się czasem, co się ze mną działo przez pierwsze dwanaście dni mojego życia. Zaraz po urodzeniu. Zaraz potem jak podduszonego i mokrego zabrali dokądś od ciezko przestraszonej, rozciętej matki i oddali jej po dwunastu dniach. Co się działo przez te dwanaście dni? Gdzie byłem? Było mi ciepło, czy zimno? Było jasno czy ciemno? Kto mnie dotykał? Czy ktoś mnie w ogóle dotykał? Czy ktoś do mnie mówił? A jeśli tak to jak? A jeśli nie to czy była zupełna cisza, czy były dokoła mnie jakieś dzwięki? Krzyczałem, czy milczałem? Było mi wygodnie, czy nie? Kto mi dawał jeść? Nie wiem co się działo przez te dwanaście dni, mogę sie tylko zastanawiać.
November 23, 2008 at 12:38 pm · Filed under Uncategorized
A castle, with very thick defense walls and a very tightly closed draw-bridge and door. Outside is a crowd, they are having a party. But I can’t hear what it’s about and I can’t join them, although part of me wants to. So I stand at the window and look outside and I don’t understand what they are doing. Also I feel like they look at me all the time and laugh at me for not understanding and not belonging. I don’t know what I have to do to belong and to understand. The castle is empty. I’m the only thing in it. Not only the only living thing, but really the only thing: the castle is completely empty. There is no furniture, no wallpaper, no carpets. The wooden floors are bare, the closets are empty and the doors are standing ajar. The castle is huge, with many floors and every floor has many rooms and everything is empty. Try imagining.
November 23, 2008 at 12:37 pm · Filed under Uncategorized
dlaczego boje sie powiedziec ci kim jestem?